 |
Forum Kokoart
Forum komiksu sieciowego. Rozmowy, pochwały i krytyka wszelaka... i pieczarki. Najnowszy komiks
|
|
Kfiatki z sesji |
| Autor |
Wiadomość |
koko
.the ultimate sponge. pan rysownik

Wiek: 23 Dołączył: 27 Sty 2005 Posty: 1613 Skąd: Szczecin!
|
Wysłany: 2005-12-03, 17:48
|
|
|
Deadlands: Hell on Earth.
Koko gra templariuszem, siedzimy w karczmie w obcym mieście. Kilku obwiesiów zaczyna obłapywać kelnerkę. Templariusz staje w jej obronie, dochodzi do przepychanek.
K: ok, uderzam go pięścią, coby otrzeźwiał.
Koko rzuca kością, trafił. Rzuca na obrażenia. Przerzuca, bo wypadł max. Przerzuca, bo wypadł max. Przerzuca, bo wypadł max.
Mężczyzna zostaje wyrzucony przez szybę wystawową ze złamanym kręgosłupem, Koko i jego towarzysz muszą uciekać z miasta. |
_________________ what the freak was this old sig. |
|
|
|
 |
Nehan
Trawiasty Zimorodek Dżizas Krajst

Wiek: 44 Dołączyła: 05 Maj 2005 Posty: 73 Skąd: San Pablo Francisco
|
Wysłany: 2005-12-24, 00:05
|
|
|
Elf: Po czymś takim to ty będziesz miał kamienie nerkowe...
Krasnolud: Nieprawda! Jestem odporny na magię!
I dodatkowo trochę wspaniałych In memoriamów:
WAMPIR:
- Oddaj mi mój sok marchwiowy!
- powinien pan udać się do dentysty.
- Krew! Widzę krew!
GASNĄCE SŁOŃCA:
- Vorox? Przecież to taki miły futrzak...
- Spokojnie! Opanowałem statek!
EARTHDAWN:
- mam tu amulet chroniący przed horrorami!
- Theranie? Też coś...
- SZARŻAAAA!!!!!
- Spokojnie. To przyjaciel.
WFRP:
- skończył się proch? Łap!
- uważajcie na pułapki.
- nie trzeba się o mnie martwić.
- kanały w tym mieście są oczyszczone.
- Patrzcie! ktoś uwiązał te gobliny do kul!
- ale śmieszne te snotlingi!
- Tak wygląda demon? Phi!
ZEW
- Chyba żartujesz... nie ma innych wymiarów
- Nyrtle co ??
- Panowie, ten potwór jest większy od całej willi, nie ma szans, by przecisnął się przez drzwi.
- Czy mówiąc o tym, którego imienia nie należy wymawiać, masz na myśli Hastura?
- To sie wymawia HastUR, HAstur czy HaSTur?
CYBERPUNK
- kto osłania tyły?
- ciemność, ciemność widzę!
- dla zmyły otworzymy spadochrony tuż nad ziemią.
- mam cię dosyć! |
_________________ 2d6 S d6+1
 |
|
|
|
 |
Bieles
Gość
|
Wysłany: 2005-12-31, 04:56 <>
|
|
|
jesteście otoczeni przez łuczników ze wszystkich stron...
pierwszy strzela (rzuty > krytyczne pudło)
drugi strzela (rzuty > krytyczne pudło)
trzeci strzela (rzuty > krytyczne pudło)
czwarty strzela (rzuty > krytyczne pudło)
piąty mówi : Możecie przejść
(między żołnieżami słychać szmery o potężnej magii i nieśmiertelnych żołnieżach) :D |
|
|
|
 |
Azi
Trawiasty Zimorodek
Wiek: 26 Dołączyła: 25 Sty 2006 Posty: 4 Skąd: Festung Breslau
|
Wysłany: 2006-01-25, 21:43
|
|
|
| Cytat: | "MG opisuje tancerki, ubrane jedynie w łańcuszki, które uwodzicielsko tańcza przed Miglancem wśród kadzideł przy sączącej sią skądś muzyce. Miglanc rzeczowo:
- Pi**y widać?" |
To akurat tekst z drużyny mojego znajomego. Za każdym razem jak to czytam, zastanawiam się, czy z nimi naprawde wszystko jest OK...
Z cyklu "radnosne siódemki" czyli "7th sea" w wydaniu mojej częsci drużyny.
Postać jednego z graczy zmasakrowała woźnicę, który pracowął dla Inkwizycji. Pozostali patrza się an delikwenta ze zniesmaczeniem:
Gracz 1 (broni się)- No co! Przecież chciał nas zabić!
Gracz 2 (spokojnym, rzeczowym tonem) - Wiesz, ale niektórzy z nas są Bohaterami...
I hasło z tejże samej sesji apropos Gracza, który miał kłopoty z podejmowaniem decyzji:
- Kubuś do boju! A jak nie do boju, to chociaż do kości!
Po bójce w tawernie, w czasie której jeden z graczy grający Szotem "starł się" z Vesteńskim marynarzem. Opis MG:
Każdy wyszedł z tej bójki z mniejszymi lub większymi obrażeniami. No Ty (pod adrsem "Szota") z większymi, bo miałeś spotkanie z czołgiem.
Kapitan: Pan poprosi oficera żeby wybrał ochotników...
Załoga statku szykuje się do abordażu na monteński statek przewożący wino. Plan jest prosty - zdobyć, nie zabijać bez potrzeby, oficerów brać żywcem, wino idzie na sprzedaż w Vodacce. Wszystko ładnie pięknie, odpalony został strzał z pościgówki, marynarze już się cieszą na samą myśl o walce, gdy nagle rozlega się pojedynczy strzał z pistoletu (!). Chwila ciszy, zamieszanie na pokładzie monteńczyków, i... zaczynają składać broń i wyciągaja na maszt białą flagę! Załoga naszego statku stoi osłupiała, poczym kapitan wydaje rozkaz no przejęcia statku.
Po dotarciu na jego pokład oczom załogi pryzowej ukazuje się magiczny widok - przy kole steru stoi kapitan statku. Jest w szoku, a w ręku trzyma resztki kieliszka.
Później okazało się, że owym "strzelcem wyborowym" był ... profesorek!
Ów profesorek do jednego z marynarzy, który towarzyszył mu w zbieraniu eksponatów flory i fauny, w trakcie taktycznego odwrotu przed kilkoma jeźdźcami kawalerii monteńskiej:
P: Czy oni będą źli za to, że zajęliśmy im statek?
M: Zwłaszcza na Ciebie, bo zastrzeliłeś im kieliszek!
Sesja w Maga. Drużynowa Eutanatoska próbuje przekonać dwójkę przybyłych do miasta "piewców dobrej śmierci" (mieli zlecenie na Marudera, którego nasza drużyna kilka sesji wcześniej wyrwała z Ciszy i odbiła Nephandystom), żeby olali sprawę Edwarda (Marudera) i pomogli w odbiciu jednej z nas (mnie -_-') z rąk Technokracji:
Tamci - Ona jest Eutanatosem?
Eutanatoska(chwila ciszy): ...no nie do końca
T: To jest czy nie?
E: No tak jakby jest; znaczy - ma duszę Eutanatosa!
T: Ale nie jest Eutanatosem?
E: No teoretycznie nie...
T: To jest czy nie?!
E: no... nie jest.
T: acha...
(Żeby było zabawniej - gram kultystka ekstazy... do Eutanatosów jej daaaaaaaaleko!)
VA do mojej Kultyski po tym jak "cudownie" odzyskała wolność z łap Technokratów:
- Nie ufam ci!
- Ja też sobie nie ufam! - padła odpowiedź.
I mała "offca", czyli scena poza grą:
Kumpela, która gra maginią Akashick - Pewnie znowu zaćpała się i gdzieś leży... (to o mojej biednej, straumatyzowanej kultystce)
Ja, niemal krztusząc się ze śmiechu - Taa, ale ja przynajmniej nie latam z włochatą piersią na wierzchu...
Kumpela, speszona: Cicho, ciebie nie było w tej wizji!
Sesja w Wilkołaka: Apokalpisę.
Drużyna( dwoje Fianna, jeden Gnatożuj i jedno szczenię jeszcze plemienia niewiadomego) siedzi w caernie. Oprócz nich znajduje się tam jeszcze teurg Fianna i "szef" Strażników caernu - Pomiot Fenrisa; Strażników oprócz wyżej wymienionego Pomiota jest siedmiu.
Gadamy chwilę, i nagle orientuję się, że coś dawno "chłopaków" Jasona nie widzieliśmy w caernie:
- Te królewna, gdzie twoich siedmiu krasnoludków?
Ogólnie nawiązywało to do wcześniejszej "offcy". Profilaktycznie spytałam się MG ilu jest Strażników w caernie. Padła odpowiedź, że siedmiu, plus Jason. W tym momencie razem z kumplem, który gra Gnatożujem, popatrzyliśmy na siebie i w brecht:
Ja - myślisz o tym samym co ja?
I chóralnie ryknęlismy smiechem - Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków!! |
_________________ Do Boju! A jak nie do boju, to chociaż do kości! |
|
|
|
 |
iVu
Trawiasty Zimorodek Mlask mlasków

Wiek: 20 Dołączył: 05 Lut 2006 Posty: 4 Skąd: Kraków
|
Wysłany: 2006-02-05, 21:43
|
|
|
Sesja Neuroshimy
Gracze dostali cynk o podziemnym zbiorniku brnzyny który znajduje się w rękach lokalnego gangu. Stwierdziwszy, że taki skarb nie może przejść im koło nosa wybrali się nocą do ich obozu. Po wyrżnięciu w pień wszystkich gangerów znajdujących się w obozie i zlokalizowaniu rzeczonego zbiornika wywiązała się następująca dyskusja:
Gracz 1: - Otwieram pokrywe i świece do środka latarką.
MG: - W twojej latarce siadły baterie. Trzy dni temu.
Gracz 1: - Ku***!
Gracz 2: - Przyświecając sobie zapalniczką sprawdzam czy w zbiorniku jest benzyna.
No comment... |
_________________ Możesz próbować i przegrać,
ale nigdy nie wygrasz nie próbując. |
|
|
|
 |
Mal'Ganish
Trawiasty Zimorodek Zabójca Iscariota

Wiek: 24 Dołączył: 05 Lut 2006 Posty: 7 Skąd: Gdańsk Empire
|
Wysłany: 2006-02-06, 00:05
|
|
|
Sesja Neuroshimy
Godzina około 22, wszyscy zmęczeni. Wykonywaliśmy zadanie, po którym mieliśmy wejść w posiadanie dużej ilości elktorniki. Tylko najpierw trzeba było pokonać kilku gangersów...
Ja (Kowboj) : Kurde, będziemy po tym tak bogaci, że sobie autobus kupimy.
Najemnik: Albo pancerny autobus.
Ja: Albo lepiej! Czołg!
Najemnik:Ooooo... czołg, to byśmy byli...
Władca besti: Dobra, gramy
Po czym zakradł się na swoim wielkim pająku do zdewastowanego budynku.
Władca besti: To ja spadam na nich z sufitu i młotem przez...
MG: Zaraz, zaraz, jak ty tam wjechałeś? (chodziło mu o opis sposobu wjechania a nie "jak")
Władca bestii: Moim czołgiem!
<przejęzyczenie, ale taka beka była...>
[UWAGA, WULGARNE ]
Przy tworzeniu karty postaci:
G#1 (Zr.: 19) Jestem tak zręczny że mogę się zmansturbować jednym palcem!
G#2 Phi, każda kobieta to potrafi...
G1: Łykam Painkillera
MG: Eeee... to jest strzykawka...
Skradając się do obozowiska gangersów usłyszeli nas.
Gangers: KTO TAM KU*WA?!
Ja: EEeeee... MIAU!
<MG rzuca, test udany>
Gangers: W porządku, to tylko krowa...
<kolejne przejęzyczenie, lol > |
_________________ "In the name of God, impure souls of the living dead shall be banished to eternal damnation. Amen" |
|
|
|
 |
exe
Trawiasty Zimorodek Łamacz ołówków ;)
Wiek: 21 Dołączył: 04 Mar 2006 Posty: 10 Skąd: Bielsko-Biała
|
Wysłany: 2006-03-04, 23:43
|
|
|
Sesja w ED
Postanowiłem zrobić moim WZ zakupy u zbrojmistrza:
WZ: potrzebuję zbroję... tylko żeby nie krępowała ruchów i żeby była wytrzymała i tania...
MG: Panie, takie to tylko w Erze...
Mój WZ siedzi w beczce i przez otwór rozgląda się po ładowni t'skrandzkiego statku:
MG: słyszysz jakieś kroki...
WZ: patrzę kto to..
MG: jakieś T'skrangi
WZ: ile?
MG: jeden... |
_________________ Piękne mangowe dziewczę mi się ciągle marzy, szybko narysuję nim ktoś zauważy xD
________________
wszystko o RyPyGy
www.moorhold.net |
|
|
|
 |
Tura
Trawiasty Zimorodek ehu ehu
Dołączył: 07 Mar 2006 Posty: 4 Skąd: WWA
|
Wysłany: 2006-03-07, 17:14
|
|
|
nie pamietam juz co to za system byl
gracz:
"musze zdobyć tę figurkę z szyby" (nie pamietma czy dokladnie tak ale chodzi o "figurke z szyby") i potem takie dobre 10-15 sekund ciszy ...i wybuchamy śmiechem na kilka minut ..heh figurka z szyby lol |
|
|
|
 |
Tomek
Trawiasty Zimorodek

Dołączył: 04 Cze 2006 Posty: 10
|
Wysłany: 2006-06-05, 11:45
|
|
|
Warh
MG: Po długotrwałej i męczącej podróży, docieracie przed opuszczony zamek "X". Most opuszczony w dół jak i brama.
Gracz 1: No i co z tego, wchodzimy do środka.
MG: Ale brama opuszczona.
Gracz 1: No to podbiegam i z buta w nią by się otworzyła.
MG: Zero efektu...
Gracz 2: To ja podchodzę chwytam za klamkę i otwieram bramę.
MG: Podejdź do ściany i uderz głowa 2 razy. Może to cos pomoże...
Gracz 2: Dobra, tak też robię.
MG: ...
Kolejna sytuacja jaka właśnie mi się przypomniała...
Po zwycięskiej bitwie na statku...
Gracz 1 -> Kapłan boga śmierci ( bodajże zwał się Mort )
Gracz 2 -> Łotr - Zabójca
Gracz 1: Hurraaaa ! Odbiliśmy statek
Gracz 2: A co z ciałami robimy ?
Gracz 1: Jak to co ?! Do wody niech ich rybki pozjadają.
Gracz 2: A nie powinniśmy ich pochować, czy coś ?
Gracz 1: Po****ło cię czy co ! Oni by nas nie pochowali !
Gracz 2: Możliwe... Ale czy kapłan nie powinien chociaż jakiejś modlitwy, w ich intencji zmówić ?
Gracz 1: A co ja ! Jakiś kapłan czy co !?
Gracz 2: Poniekąd...
System: Kryształy czasu
Grałem tylko raz w ten system. Ale postacie jakie nam powstały, oraz sytuacje jakie zaistniały podczas sesji, zapadły mi bardzo głęboko w pamięci...
W dodatku MG była osoba, która na systemie niezbyt się (chyba) znała...
Postacie...
Kapłan - Alkoholik, dewiant seksualny, narkoman...
Złodziej - Kleptoman, tchórz...
I jak tu z takimi pracować |
|
|
|
 |
the glow
Czysty Mrok Pomiot Nyarlathotepa

Wiek: 24 Dołączył: 17 Lut 2006 Posty: 631 Skąd: Ze ścieku.
|
Wysłany: 2006-07-06, 22:06
|
|
|
Dzisiaj wielki powrot do RPG. I uroczy kwiatek w wykonaniu MG na wejscie. Po pol godzinie docieramy do miasta. Jeden z graczy wie cos o okolicy, wiec MG opisuje czym sie zajmuje okoliczna ludnosc. Uprawy, kopalnie itd. ale nagle mowi: "Troche bydla - ale malo: z powodu gryfow". Gracze: choralny brecht.*
* Ze slownika naszej grupy: robic bydlo na sesji - zachowywac sie jak banda przyglupow. Akurat w ciagu tej polgodziny pozwolilismy sobie na dwie uszczypliwe uwagi. Jak rozmawialismy juz po sesji, to jednomyslnie doszlismy do wniosku, ze bylo spokojnie z powodu gryfow. |
_________________ "- Hi, I was wondering if you might...
- More assertive!
- Do me, bitch!
- Less assertive!
- Do my taxes, bitch!" |
|
|
|
 |
darth
.45 Colt Postmaker zjem Ci ciastka

Wiek: 21 Dołączył: 19 Cze 2006 Posty: 1190 Skąd: Szczecin
|
Wysłany: 2006-07-30, 18:01
|
|
|
Siedzimy sobie we czwórkę w karczmie i robimy to co się z reguły w tego typu miejscach robi. Cel naszego pobytu jest taki, by się dowiedzieć gdzie są jakieś tam Mroczne Ruiny.
Gracz1- Aas..awa psss... eeEe... !!! ( nie zrozumiałem Go )
Ja- Toast za wino !
Gracz2- Wstaje od stołu i ide do barmana.
MG- Poczekaj, sprawdzę czy Ci się udało wstać...
PS. nie udało się a cała historia zakończyła się na błądzeniu na głodniaka po lesie i przespaniu się w jakiejś świątyni |
_________________ dA / NNW / Blog |
|
|
|
 |
Mikunda
Trawiasty Zimorodek Małpiszon r0x

Dołączył: 19 Maj 2006 Posty: 26 Skąd: Zielona Góra
|
Wysłany: 2006-07-30, 22:04
|
|
|
D&D
przedzieramy się przez bagna, ja pierwszopoziomowy zaklinacz, nagle obok mnie wyrastają 3 kościotrupy... z moim PW dwa strzały i leżę... pierwszy atak, krytyk nie trafił tak nieszczęśliwie, że kościotrup sam uciął głowę swojemu koledze, ja odskakuje odrzucam kusze i wyciągam rapier, niestety na szkielet dużo nim nie zdziałam i doskonale o tym wiem... szkielet znowu atakuje, następne krytyczne pudło MG opowiada "nagle widzisz jak kościotrupa jak by coś chwyciło za nogi, przewraca się a jego miecz ląduje prosto na jego głowie rozłupując ją na pół." spoglądam na jego nogi a tam kusza XD.
ta sama sesja doszliśmy do wieży nekromanty, ten jednak teleportował się na dół, wieża ok. 20m on jest już od niej też ze 20, wszyscy rzucają się do strzelania, ja również, z namokniętą cięciwą, i niewielkimi umiejetnościami [pierwszy poziom] rzucam 20/19/20 i trafiam nekrusa prosto w potylicę XD
Młotek
wioska pełna wampirów, idziemy ciemnym korytażem, nagle przed nami sciana,
Ja: "Rozbiegam się i prubuję przebić ścianę mieczem"
GM: "przelatujesz przez ścianę"
Gracz2: "e... to iluzja rozbiegam się i też przechodze"
GM: "dopisz sobie 2 do stłuczeń"
G2: "ale jak?"
Gracz3: podchodzę do ściany i ja badam:
GM: "po boku znajdujesz niewielka szczelinę między ścianami, wystarczająco szeroką aby przeszedł przez nią człowiek bądź krasnolud"
ot moje szczęście na sesjach
drużyna wpada do miasteczka, Ja [drow], Kumpel [jako mój brat],kumpel2 [krasnolud] ikumpel3 [elf leśny odziwo nie gej].
Ja: "braciszku patrz świątynia Helma."
Kumpel: "Zapalił bym coś"
Ja"może świątynię?":)
Kumpel: "ok, idziemy"
Kumpel3: "rozglądam się po mieście"
MG: "widzisz plac na środku stoi studnia, po prawej widzisz karczmę, na przeciwko dom z czerwonymi firankami w oknach, po lewej na wzgórzu świątynię z insygniami boga Helma, za tobą rozpościera się palisada, bez bramy" normalny człowiek w tym momencie zdziwił by się że w miejscu w którym przed chwilą wchodził do miasteczka stoi palisada i nie ma bramy...... ale w młotka nie grają normalni ludzie
Kumpel3:"Chłopaki tam jest dom z czerwonymi firankami"
ALL: "BURDEL!!!!"
popędziliśmy w strone budynku niestety drzwi były zamknięte a na nich widniała tabliczka, zamknięte z powodu syfilis, czy jakoś tak, z tego wszystkiego zapomnieliśmy o paleniu świątyń i udaliśmy się do karczmy... na szczęście bo potem to było nasze jedyne schronienie w mieście pełnym wampirów. |
_________________
 |
|
|
|
 |
Dark_Budyń
Trawiasty Zimorodek Mrok jest dobry^^

Wiek: 20 Dołączył: 02 Wrz 2006 Posty: 5 Skąd: Tokyo-3
|
Wysłany: 2006-09-02, 06:08
|
|
|
Hehe ja pamiętam jak graliśmy w AD&D ja moja postać mag, który się zamieniał w Lisza (główny wątek) walczy z strażnikiem jakiegoś wielkiego Nekromanty (dodając, że nekromantę też było trzeba zabić). Strażnik wielki trzy pary rąk w każdej po mieczu czy czymś takim jednym ciosem nie masakruje została ze mnie miazga, MG pyta:
-Co robisz??
(ja mądry i sprytny) -Udaje martwego
Z graczy i MG nie było, co zbierać jeszcze później ja jako miazga jak kompan chciał mnie zebrać to jeszcze w niego mroczną kulą walnąłem
|
_________________ Uczuć nie da się wyrazić słowami, więc milczeć trzeba, aby nie ranić;(;(;(;( |
|
|
|
 |
EnderGed
Trawiasty Zimorodek Wilk

Wiek: 18 Dołączył: 17 Sie 2008 Posty: 4 Skąd: z kątowni
|
Wysłany: 2008-08-17, 01:05
|
|
|
U nas ostatnio na sesji:
Gracz: Karczmarzu, co macie dobrego do jedzenia?
MG: Polewkę z cebuli.
G: A może coś z mięsem?
MG: Polewkę z cebuli ze skwarkami.
G: A tak trochę więcej mięsa?
MG: No to Polewka z cebuli ze skwarkami i wieprzowiną.
G: A może samo mięso?
MG: A to możemy wyjąć z polewki.
albo inne:
MG: Uciekło was czterech. Z czego jeden nieprzytomny. |
|
|
|
 |
florkowsky
Trawiasty Zimorodek Just like Xykon - Real badass!

Wiek: 21 Dołączył: 21 Paź 2008 Posty: 3 Skąd: Włocławek
|
Wysłany: 2008-10-21, 11:13
|
|
|
Sesja Maga. Przed rozgrywką MG tłumaczy zielonemu graczowi podstawowe różnice miedzy Technokracją a Tradycjami. Zielony trochę zagubiony, decyduje się jednaj grać jakimś naukowcem. MG pomocnie podsuwa mu Tradycje 'Synowie Eteru' po czym tłumaczy odmienność naukowca z Technokracji, a maga z 'Synów ...' ...
MG: No więc tak, wyobraź sobie takiego naukowca. Typowy koleżka, mózgowiec. Najwyższe możliwe tytuły z fizyki na uniwersytetach, liczne nagrody itede. I ten właśnie jegomość wpada na pomysł - Zbuduję samolot! Więc zaczyna go budować. Najpierw robi wnikliwy szkic, potem kreśli odpowiednie plany. Wszystko zajmuje mu całe godziny, dni. Kiedy już przejdzie przez całe papierki, zaczyna skupywać odpowiednie materiały, głowi się nad każdym zaistniałym problemem. W końcu jednak - voila! - jest samolot. Idealny, szybki, sterowny, dopracowany do granic perfekcji - a nawet poza te granice. I tak samolot buduje facet z Technokracji.
G: No ok, a Syn Eteru?
MG: No tutaj sprawa ma sie inaczej. Syn Eteru poleci na złomowisko i wyciągnie stamtąd najgorszego grata - zeżarta przez rdze syrenkę, trabanta - cokolwiek - może nawet bez silnika. Bierze ją na warsztat, ścina w okolicy jakieś drzewko i buduje z niego skrzydła. Skrzydła przybija młotkiem do podwozia samochodu - mogą być krzywe, mogą odpadać przy najmniejszym ruchu, mogą być nawet do siebie całkowicie nieproporcjonalne. Potem koleś robi śmigło. Bierze kawałek papieru, rysuje na nim śmigło, nalepia na drewno, wycina całość i jakoś na odwal się przyklepuje do zderzaka syrenki. W środku montuje jakiś 'WielkiCzerwonyPrzycisk' który po naciśnięciu sprawia, że syrenka ma lecieć. Dodaje parę tablic kontrolnych i radio. I wiesz co? Ta syrenka poleci - kto wie? - może nawet szybciej niż perfekcyjny samolot technokraty!
Gracz wybrał Synów Eteru.
+
Jedna z bajecznych sesji Neuroshimy.
MG: Strzelasz, jednak pudłujesz. Kula trafia w stalową beczkę, koleś nadal żyje.
G: W beczkę?
MG: Tak.
G: Gramy w ... Chromie, tak?
MG: No tak.
MG: ...
MG: Beczka wybucha.
G i G2 chórem, z zachwytem: Sukces! |
_________________ "Jest rzeczą zdumiewająca, że istnieją biskupi gotowi błogosławić bombowce przed zrzutem, okręty marynarki wojennej bądź wojska szykujące sie do natarcia, a którzy jednocześnie potępiają regulacje urodzin"
Harrison Mathews |
|
|
|
 |
koko
.the ultimate sponge. pan rysownik

Wiek: 23 Dołączył: 27 Sty 2005 Posty: 1613 Skąd: Szczecin!
|
Wysłany: 2008-11-12, 00:10
|
|
|
To może nie być tak śmieszne na piśmie, ale cóż.
7th sea, wystawny bankiet w Montagne (Francja). Wszyscy poprzebierani tematycznie i wytwornie. Młody Carlos Valascanza (Koko) rozmawia z piękną kobietą, strzyżąc wąsikami. W pół dwornej gadki chwyta dwa puchary pysznego Vodacciańskiego (Wenecja) wina i oferuje pani, dar okraszając kwiecistymi słowy:
- Może wina, moja pani? Jest za darmo. |
|
|
|
 |
Aś
Trawiasty Zimorodek Lol O_o

Wiek: 22 Dołączyła: 22 Mar 2007 Posty: 28 Skąd: RzeszówCity/Kraków
|
Wysłany: 2008-11-28, 00:48
|
|
|
No to ja tak może coś z mich sesji (Młotek i Wampir)
opis postaci łowczyni nagród... postawna (miała najwięcej krzepy z drużyny), cycata, ubrana w skórę... przy pasie wiszą kajdany... (brakowało jej tylko sex-lochu)
drużyna składająca się z krasnoluda i 3 ludzi (2 niewiast) uciekała lasem przed zwierzoludźmi. byli bardzo głodni, więc krasnolud zjadł zdechłą żabę z napotkanej kałuży. po chwili zwymiotował tą żabą na jedną z niewiast...
niewiasta: ohyda... wisisz mi piwo!
kraś: piwem na ciebie nie rzygałem! żabkę mi wisisz!
owa żabka odcisneła swoje piętno na przewodzie pokarmowym krasnoluda i ten musiał pójść w krzaczki. po kilku głośnych (i cuchnących) minutach wychodzi z tych krzaczków, reszta drużyny pozakrywała usta i nosy.
kraś: mija was 150cm godności...
po chwili (i tajemnym rzucie mg na odporność) kraś nie zdążył dobiec w krzaczki i popuścił...
niewiasta: fuj!
kraś: mija was 150cm urażonej godności...
bardzo fajna sesja na której MG chodził po pokoju i pokazywał co tylko mógł. tak się wczuł że zawadził o drzwi do kuchni...
MG: przepraszam cię... drzwi?!
drużyna musiała uciekać z karczmy, udało im się pokonać wykidajłów...
MG: wybiegacie z karczmy, jesteście na ulicy...
3 graczy idealnym (ale takim idealnym idealnym, z nutą paniki w głosie) chórkiem: spierd...my!!!
drużyna wylądowała w więzieniu... w środku nocy do celi wpada kilku strażników i "glanują" BG. po akcie pobicie strażnicy wyszli...
BG1: chyba nas nie lubią
MG opisuje karecę...
MG: ...czarne konie...
Gracz: mówi się kare
MG: czarne!
Gracz: kare!
MG: czarne! a ty się potykasz i łamiesz nogę!! |
_________________ dev
My flog
 |
|
|
|
 |
Kuro-chan
Trawiasty Zimorodek Aru's waifu

Wiek: 23 Dołączyła: 25 Mar 2009 Posty: 38
|
Wysłany: 2009-03-27, 05:43
|
|
|
Produkcja własna sygnowana przez naszego GMa.
Może w piśmie to mniej śmieszne, ale co tam:
W scence występują: Vespertillo - kumpel, gra elfem, Knoblauch - Krasnolud innego kumpla i Koral - moja łotrzyca. Jakieś kłótnie przy podziale łupów wynikły.
Ves (do Krasnoluda): Ty geju
Koral: ... Powiedział ELF.
Knoblauch: Kiss my AXE! |
_________________ バナナバナナバナナテラコッタバナナテラコッタテラコッタパイ !!! |
|
|
|
 |
|
|
|